Opowieść o żniwiarzach

Tymczasem Nauczycielka przybyła z kazaniem do miasta zwanego Augusta Treverorum. Po długiej podróży chciała odpocząć pośród pól pszenicy, lecz na miejscu zastała coś zupełnie innego: grupę ośmiu kochających się żniwiarzy. Najpierw uwagę Nauczycielki przykuli Oswald i Ludwin: Oswald drążył właśnie otchłań Ludwina: Ludwin miał poczucie, że wchodzi w niego nie rozdwojony, lecz roztrojony język zaciekawionej jaszczurki, która pobiera zapachy z otoczenia, aby przekazać je do swojego mózgu. Oswald nie poprzestał jednak na tym, zaraz potem wyciągnął jego schowany między nogami oszczep i przejechał po nim od wierzchołka ku nasadzie, na wyprostowanym kręgosłupie kończąc. Ludwin wyciągnął wtedy swoją głowę za siebie i obdarzył swojego przyjaciela długim i namiętnym pocałunkiem. Nauczycielka oderwała na chwilę od nich wzrok, żeby spojrzeć nieco wyżej na stóg siana. Tam dostrzegła Ingwara i Haralda. Ingwar leżał na plecach czekając na Haralda, który właśnie zdejmował swoje odzienie. Owłosiona klatka Haralda unieruchomiła jego ciało, nogi niemal od razu spoczęły na silnych ramionach przyjaciela, natomiast tułów przywarł mocno do jego umięśnionego ciała. Harald wsuwał i wysuwał swój oszczep z otchłani Ingwara, doprowadzając drugiego do postradania zmysłów. Kiedy tylko Harald spojrzał na jego twarz, Ingwar położył ręce na jego ciele, a ten zbliżył się do niego i zaczął namiętnie całować. Harald zaczął w końcu pieścić oszczep Ingwara i dotykać jego bujnych, jasnych kręconych włosów, aż w końcu umieścił w nim swój nektar. Za swoimi plecami Nauczycielka usłyszała jęki trzech innych mężczyzn. Byli to: Gerald, Erbert i Bertold. Erbert, ten najwyższy z nich, stał pomiędzy Geraldem a Bertoldem i karmił ich swoim nektarem. Gerald wziął jego oszczep do ręki, zaczął delikatnie lizać od dołu, po bokach, na samej górze, chuchnął parę razy jak do magicznej lampy i wziął go nagle w całości do ust. Bertold patrzył na Geralda i Eberta z niedowierzaniem, gdyż oszczep Eberta był niepojętych rozmiarów. Ebert trzymał głowę Geralda tak jak pasterz Jej ojca trzymał swojego psa, aż w końcu wyrwał mu się z rąk, żeby złapać powietrze. Teraz to Bertold mógł ugasić pragnienie, a Gerald im się przyglądał. Albwin, który wcześniej skończył kochać się z Ludwinem stał na uboczu i rozmawiał z trójką heteryków, którzy pragnęli zabić całą ósemkę. Jeden z nich powiedział: „Nauczycielko, przyłapaliśmy tych mężczyzn na sodomii. Mojżesz polecił nam w Prawie, aby takich mężczyzn kamieniować. A jakie jest Twoje zdanie?”. Nauczycielka powiedziała na to: „Ten z was, kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nich kamieniem. Czy to nie Ty fantazjowałeś w wychodku o swoim przyjacielu, którego torby teraz trzymasz w ręku? Zanurzony w myślach, brałeś nasadę swojego oszczepu do rąk, doprowadzając siebie do ekstazy! Potem tą samą rękę podawałeś mu na pożegnanie, nie mówiąc ani słowa o swoich skrytych fantazjach! Ten sam przyjaciel fantazjował o tobie, podróżując z jednego miasta do drugiego. W końcu jeden odważył się obnażyć drugiemu i tak spędziliście razem dwanaście nocy, a o tym wszystkim dowiedział się tylko Ojciec. A Ty obłudniku, czy nie kochałeś się potajemnie ze swoim sługą, kiedy tylko twoja kobieta wyszła do ogrodu nabrać wody z studni? Najpierw wsunąłeś swój oszczep do jego otchłani, a zaraz potem on włożył swój oszczep do twojej. Wasze ciała tonęły w pocie, włosy lepiły się do siebie, niepojęte jęki i słowa wypełniały wychłodzoną suterenę. Kiedy twoja kobieta wróciła z wiadrem wody, tę samą wodę zagotowałeś dla swojego kochanka. W nocy twój oszczep przekłuwał kwiat twojej kobiety, podczas gdy tego samego dnia godził w otchłań twojego sługi. Twoja żona siedzi teraz sama w sieni i oczekuje twojego przyjścia, a ty masz czelność oczerniać równych sobie. Zatem powiadam wam, ten z tych mężczyzn, który kochał się najwięcej zostanie zarządcą tej ziemi. Odtąd wy wszyscy będzie mu posłuszni, inaczej stracicie swoje stanowiska. Ten z nich kto kochał się najmniej, będzie się kochał z każdym z was, abyście przejrzeli na oczy. To co w myślach, ma być też w czynach. Zapamiętajcie to”. Mężczyźni zdjęli więc posłusznie ubrania i podeszli do Albwina. Jeden stał nagi z przodu, drugi między jednym a trzecim, trzeci między drugim a Albwinem. I miłowali się. Nauczycielka zaś przeżegnała się i zawróciła do miasta.

Dodaj komentarz

Napisz swój komentarz poniżej lub dołącz do rozmowy na Instagramie (@glosyzgwiazd).