Worte und Wörter

Wörter, die in dieser App zu finden sind, wurden frei gewählt. Es macht meines Erachtens Sinn, zunächst einmal die Typologie dieser Wörter zu umreißen und Beispiele aus dem Polnischen, meiner Muttersprache, anzugeben. So möchte ich alle Polonistinnen und Polonisten dazu anregen, ähnliche Sprachquizze für die polnische Sprache zu verfassen.
Paronyme sind in beiden Sprachen weit verbreitet, wie z. B. szyb, m. – szyba, f. (Mienenschacht, m. – Glasscheibe, f.). Polyseme treten genauso wie im Deutschen bei Fachwörtern auf: kubek, m. – kubek, m. smakowy (Trinkbecher, m. – Geschmacksknospe, f.), Metaphern bei Tier- oder Pflanzennamen. Hier ist aber eine klare Typologie deutlich. Metaphern werden eingeteilt in: a) reine Metaphern, z. B. Löwenzahn; b) Halbmetaphern, z. B. Sichelschnabel; c) Possessivnomen, z. B. Höckerschwan. Ferner in die hier unberücksichtigten d) Personenbezeichnungen, z. B. Langfinger; e) Pars pro toto, z. B. Weißkittel; f) Katachresen, z. B. Flaschenhals; g) Ikonen, z. B. Herz und h) Metonymen, z. B. Nase. Beispiele aus dem Polnischen für reine Metaphern sind ptasie mleczko, n. (Vogelmilch, f.), für Halbmetapern sokół wędrowny, m. (Wanderfalke, m.) und für Possesivnomen paź, m. królowej (Schwalbenschwanz, m.). Verpolnischungen sind nicht so verbreitet wie im Deutschen. Man konnte sie aber stark in der Zeit der Volksrepublik erleben, z. B. czekolada, f. – tabliczka, f. mleczna (Milchtafel, f.).
Sowohl im Polnischen, als auch im Deutschen sind Kurzwörter beliebt. Hier ist der Unterschied zwischen Kurzwörtern und Abkürzungen wichtig. Bei Kurzwörtern handelt es sich um neue Wörter, die spezifisch ausgesprochen werden. Bei Abkürzungen dagegen lediglich um grafische Varianten ein und desselben Wortes, die in der Vollform ausgesprochen werden. Kurzwörter werden eingeteilt in: a) einteilge Kurzwörter, darunter Anfangskurzwörter, z. B. Abo[nnement] und Endkurzwörter, z. B. [Violon]cello; b) mehrteilige Kurzwörter, darunter Initialkurzwörter, z. B. A[nruf]B[eantworter], Silbenkurzwörter, z. B. Schi[eds]ri[chter] und gemischte Kurzwörter, z. B. S[chnell]-Bahn. Beispiele für Anfangskurzwörter aus dem Polnischen sind: zapro[szenie], n. (Einladung, f.) oder wykon[anie], m. (Auftritt, m.), für Endkurzwörter [super]market, m. (Supermarkt, m.), für Initialkurzwörter W[ychowanie]F[izyczne], n. (Sportunterricht, m.), für Silbenkurzwörter żel[azo]bet[on], m. (Stahlbeton, m.) und für gemischte Kurzwörter spec[jalna]komisja, f. (Sonderkommission, f.). Ellipsen weisen zwar keine besondere Typologie auf, können aber unter Umständen in a) Grußformen, z. B. Guten Tag; b) Redewendungen, z. B. Hast du sie noch alle und c) Adjektivgruppen, z. B. ein kleines Schwarzes eingeteilt werden. Beispiele aus dem Polnischen sind ebenfalls in der Umgangssprache anzutreffen: Grußformen wie Na [twoje] zdrowie (Zum Wohl), Redewendungen wie golnąć jednego [kielicha] (einen trinken), m., Adjektivgruppen wie [kotlet], m. schabowy (Schweineschnitzel, n.) oder [zupa], f. pomidorowa (Tomatensuppe, f.) sind zu dem festen Teil der polnischen Sprache geworden.
Es muss nicht erwähnt werden, dass das deutsche Verbsystem weit von dem polnischen entfernt ist. Hier ist der Vergleich unnötig. Dabei möchte ich lediglich auf den wichtigen Unterschied zwischen Univerbierungen und den stark verbreiteten Wortgruppen und Zusammensetzungen verweisen. Bei Wortgruppen hat das Substantiv seine Eigenschaften behalten. Sie werden sowohl in der infiniten als auch in der finiten Form getrennt geschrieben, z. B. Rad fahren und Ich fahre Rad (vor der Rechtschreibreform: *radfahren, aber Ich fahre Rad). Bei Zusammensetzungen hat das Substantiv seine Eigenschaften nahezu völlig verloren. Sie werden in der infiniten Form zusammen geschrieben, z. B. eislaufen, in der finiten Form aber getrennt: Ich laufe eis. Bei den Univerbierungen dagegen hat das Substantiv seine Eigenschaften völlig verloren. Sie werden sowohl in der infiniten als auch in der finiten Form zusammengeschrieben, z. B. willfahren und Ich willfahre.
Zusammenfassend kann gesagt werden, dass es sich im Polnischen anders als im Deutschen meistens nicht um die Zusammensetzungen, sondern um die Präpositionalgruppen oder um die Adjektivgruppen in der prenominalen bzw. postnominalen Position handelt. Diese Tatsache stellt für die Forscherinnen und Forscher und eine zusätzliche Herausforderung dar.

www.pakulaonline.com/worte-und-woerter

Mój peeling

Spróbowałam go po raz pierwszy, gdy zaczęłam mieć problemy ze skórą. Moja cera pogorszyła się z początkiem lata. Straciła dawny, zdrowy blask, a zamiast tego była pokryta okropnym tłustym filmem. Zapytałam koleżanki, co byłoby wskazane w takim przypadku. Odpowiedziała jedno: Po prostu zrób to. Wypróbuj go. Znalazłam go na aplikacji w telefonie. Był zdumiewająco wysoko oceniany przez Użytkowniczki. Chwaliły go przede wszystkim za to, że można było na nim polegać dosłownie w każdej sytuacji. Jedne sięgały po niego ranem, kiedy czuły że po prostu tego potrzebują, a inne wręcz przeciwnie – nocą. Jeszcze inne zabierały go zawsze ze sobą – obojętnie, czy robiły właśnie zakupy w swojej ulubionej galerii handlowej, czy odwiedzały swoją mamę. I co najważniejsze: Jego charakter był naprawdę, ale to naprawdę wyjątkowy. Miał aż trzy różne preferencje. Mogłam się z nim spotykać codziennie, przy czym spotkania te trwały wtedy dużo krócej; dwa razy w tygodniu – i właśnie wtedy spotkania te trwały zdecydowanie dłużej, lub – z czego korzystało najmniej Użytkowniczek – przebywały z Nim sam na sam nawet godzinami, nie zamieniając wtedy ani słowa. Liczyła się po prostu ta niewypowiedziana obecność. Czuły się po niej naprawdę dużo, dużo lepiej i zapominały z czasem o swoich Byłych. Liczył się tylko ten unikatowy mandarynkowy zapach, którego nie znały po prostu nigdy przedtem. To prawda, niezależnie od tego jak często z Nim bywałam, działał po prostu zbawiennie na różne części mojego ciała. Użytkowniczki, jak i sami jego rodzice, mówili co prawda o twarzy, szyi i dekolcie, lecz szybko zorientowałam się, że tak samo wyjątkowo dba o moje nogi czy plecy. Akceptował mnie bezwarunkowo. Czasami myślałam, że jestem Jego Jedyną. Że nie miał i nie będzie miał przede mną lub po mnie żadnej innej. Zastanawiałam się, czy nie wzgardza męskimi twarzami, szyjami, nogami czy plecami, bo był zdumiewająco delikatny w obejściu ze mną, leczy szybko wyrzuciłam tę myśl z mojej głowy. Byliśmy więc od tej pory nierozłączni. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy pogubiłam się w zaleceniach Jego rodziców. Pomyliłam spotkania dwa razy w tygodniu o wydłużonym czasie ze spotkaniami codziennie o czasie znacznie krótszym. Jeszcze innym razem ze spotkaniami tylko raz w tygodniu na bardzo długi czas. Moja skóra nie zaakceptowała tego. Gdy się z Nim rozstawałam, była po prostu niezdrowo, rzodkiewkowo czerwona. Nie miałam pojęcia, co mam robić. Szukałam pomocy u innych, lecz czułam się tylko bardziej osłabiona i zrezygnowana. Użytkowniczki, które przeżyły dokładnie to samo co ja, nie mogły mi za wiele pomóc. Zostały po prostu same i przez długi czas żyły w abstynencji. Mój wątek na forum został w końcu zamknięty, bo w rozpaczy zaczęłam spamować całą stronę. Wiedziałam, że jedyne co mogę zrobić to wystawić mu ocenę i nie wracać do Niego nigdy więcej. Napisałam następującą recenzję: „Spotkaliśmy się po raz pierwszy, kiedy moja skóra była zmęczona gorącym latem. Wcześniej cieszyłam się zdrową, naturalnie wyglądającą skórą, lecz w krótkim czasie stała się ona błyszcząca i pokryta oleistym filmem. Chłopacy przestali się za mną oglądać, a dziewczyny obracały się i wytykały palcem. Wiedziałam, że najwyższy czas z tym skończyć. Przeczytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat i nie zastanawiałam się ani chwili dłużej. Od razu przyjął mnie w swoje objęcia, ponieważ doskonale wiedział, że ten mizerny stan nie może trwać wiecznie. Zachwycił mnie swoją wyjątkową konsystencją, zniewalającym mandarynkowym zapachem i bezkonkurencyjną wydajnością. Przyznaję – w końcu z nadmiaru obowiązków czy po prostu ze zwykłej bezmyślności – straciłam rachubę w spotkaniach z Nim. Moja skóra nie była teraz ani matowa, ani błyszcząca i ziemista, lecz po prostu wściekle czerwona. Byłam okropnie na Niego zła. Byliśmy ze sobą naprawdę szczęśliwi. Nie brakowało nam po prostu nic więcej, lecz dla Niego było to zwyczajnie za dużo. Chciał mnie od siebie odstraszyć, chwytając po ostatnią z możliwych form samoobrony – agresji. Leży teraz na dnie moich wspomnień, a moja cera powoli wraca do normy. Nie wiem, co mam robić dalej. Jestem zupełnie przybita. Drogie Użytkowniczki, wiem tylko jedno – po dwóch miesiącach spotkań już do Niego nie wrócę, a mówiąc prościej: „Ilość spędzonego, przepraszam, zmarnowanego czasu: dwa miesiące i ani jednego więcej”.

Cuprum Arena 2009, Lubin / Lüben . Projekt: mgr inż. arch. Przemysław Borkowicz. Zdjęcie za uprzejmą zgodą Cuprum Arena Galeria Lubińska Sp. z o.o. Sp. k.

(Nowy) Stary Kontynent

Według danych z lipca 2018 r. polski złoty jest niedoszacowany nawet w 42,1 %, co oznacza że realny kurs złotówki powinien wynosić około 2,50 zł. Sytuacja ta zmusiła wielu Polaków do emigracji do Wielkiej Brytanii, krajów skandynawskich czy Niemiec. Znam przypadki Polaków, którzy po ukończeniu swojej edukacji nie przepracowali w Polsce nawet ani jednego dnia.

Mój powrót do Polski był wyjątkowy. Jestem Polakiem, mam polski paszport, ale czułem się tu obco. We Wrocławiu, inaczej niż w Polsce centralnej możesz się tutaj czuć względnie bezpiecznie, bez względu jakiej jesteś narodowości itp. Tutaj nie grozi ci pobicie za to, że mówisz po niemiecku czy po ukraińsku – bo dokładnie o takich przypadkach można ostatnio czytać w internecie. Jednak jeżeli większość ludzi wygląda inaczej od ciebie, a ty jako dziecko nie zdawałeś sobie z tego sprawy, bo czy dziecko marnuje swoją energię na porównywanie się do innych? – to może być pewnego rodzaju problem.
Wrocław po pięciu latach mojej nieobecności zmienił się dosyć znacząco. Wcześniej nie było tutaj aż tak wiele nowoczesnych biurowców, a teraz znajdują się one dosłownie prawie na każdym osiedlu. Po przewrotach we wschodniej Ukrainie, rozmowy po ukraińsku w środkach komunikacji publicznej są codziennością. Smartfony zawładnęły prawie wszystkimi – co nawet mi jako osobie która uwielbia spędzać czas przy komputerze naprawdę trudno zrozumieć. Smartfon zastąpił człowiekowi już dosłownie wszystko. Nikogo  nie powinien dziwić widok człowieka kładącego telefon na terminalu płatniczym lub przy kupowaniu biletu. Co najbardziej mnie boli, to dziewczyny, które od kiedy pamiętam były, a teraz po prostu są zmanieryzowane, a kudłate pompony niekiedy wielkości dziecięcej głowy, doczepiane do torebek są tego flagowym przykładem.
Przeprowadzając się do Polski, miałem świadomość, że nie będę zarabiał w europejskiej walucie, lecz w naszej narodowej złotówce. Mogłoby się wydawać, że to żaden problem, lecz dla osoby, której tak długo nie było w kraju, był to po prostu szok – ceny produktów codziennego użytku, czyli tzw. produkty szybkozbywalne były i nadal są porównywalne, a czasami nawet wyższe od cen za zachodnią granicą. Jeżeli nie prowadzisz dużego, dobrze prosperującego przedsiębiorstwa i jesteś niejako skazany na comiesięczną wypłatę, może to być nie lada wyzwanie. Chciałbym się więc przyjrzeć nie tylko zjawisku różnicy cen takich produktów, ale i standardach panujących w polskich sklepach.
Jedną z przyczyn, dlaczego ceny takich produktów są aż tak zróżnicowane, jest tak zwany efekt owczego pędu. Polacy nie kupują produktów szybkozbywalnych w polskich sklepach, lecz w zagranicznych sieciówkach. Za jedną osobą, która zdecyduje zaoszczędzić czas – bo to właśnie takie sklepy stoją prawie na każdym rogu, ale i pieniądze – ponieważ takie sklepy kuszą swoich klientów promocjami – idzie dziesięć, a za tymi dziesięcioma następne sto itd. Tymczasem małe polskie przedsiębiorstwa, często zlokalizowane w tak zwanych halach targowych większych polskich miast, nie mają szans na rozwój, ponieważ są zdane tylko na wąską grupę klientów, która ceni sobie bezpośredni kontakt z właścicielem firmy, czy jeśli nie wyłącznie dostęp do mało popularnych produktów. Polskie produkty są w zagranicznych sieciówkach często albo wymieszane albo umieszczone nad lub pod wysokością wzroku, czyniąc je często niewidzialnymi dla kupujących.
Zagraniczne sklepy działające na polskim rynku zdają się tymczasem nie interesować znaczącym niedoszacowaniem polskiej waluty wobec euro. Jak mówi Piotr Lesiak, koordynator indywidualnego doradztwa rynkowego przy Polsko-Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej, za porównywalny produkt, który kosztuje w Niemczech jedno euro, Polak musi obecnie zapłacić w złotówkach, które mają z kolei mniejszą równowartość w euro. Według danych z lipca 2018 r. polski złoty jest niedoszacowany nawet w 42,1 %, co oznacza że realny kurs złotówki powinien wynosić około 2,50 zł. Sytuacja ta zmusiła wielu Polaków do emigracji do Wielkiej Brytanii, krajów skandynawskich czy Niemiec. Znam przypadki Polaków, którzy po ukończeniu swojej edukacji nie przepracowali w Polsce nawet ani jednego dnia, tylko zdecydowali się po prostu opuścić kraj.
Przejdź dalej

Zdjęcie za uprzejmą zgodą Fundacji Historycznej Liegnitz (mBank 92 1140 2017 0000 4102 1305 4855)

Opowieść o żniwiarzach

Tymczasem Nauczycielka przybyła z kazaniem do miasta zwanego Augusta Treverorum. Po długiej podróży chciała odpocząć pośród pól pszenicy, lecz na miejscu zastała coś zupełnie innego: grupę ośmiu kochających się żniwiarzy. Najpierw uwagę Nauczycielki przykuli Oswald i Ludwin: Oswald drążył właśnie otchłań Ludwina: Ludwin miał poczucie, że wchodzi w niego nie rozdwojony, lecz roztrojony język zaciekawionej jaszczurki, która pobiera zapachy z otoczenia, aby przekazać je do swojego mózgu. Oswald nie poprzestał jednak na tym, zaraz potem wyciągnął jego schowany między nogami oszczep i przejechał po nim od wierzchołka ku nasadzie, na wyprostowanym kręgosłupie kończąc. Ludwin wyciągnął wtedy swoją głowę za siebie i obdarzył swojego przyjaciela długim i namiętnym pocałunkiem. Nauczycielka oderwała na chwilę od nich wzrok, żeby spojrzeć nieco wyżej na stóg siana. Tam dostrzegła Ingwara i Haralda. Ingwar leżał na plecach czekając na Haralda, który właśnie zdejmował swoje odzienie. Owłosiona klatka Haralda unieruchomiła jego ciało, nogi niemal od razu spoczęły na silnych ramionach przyjaciela, natomiast tułów przywarł mocno do jego umięśnionego ciała. Harald wsuwał i wysuwał swój oszczep z otchłani Ingwara, doprowadzając drugiego do postradania zmysłów. Kiedy tylko Harald spojrzał na jego twarz, Ingwar położył ręce na jego ciele, a ten zbliżył się do niego i zaczął namiętnie całować. Harald zaczął w końcu pieścić oszczep Ingwara i dotykać jego bujnych, jasnych kręconych włosów, aż w końcu umieścił w nim swój nektar. Za swoimi plecami Nauczycielka usłyszała jęki trzech innych mężczyzn. Byli to: Gerald, Erbert i Bertold. Erbert, ten najwyższy z nich, stał pomiędzy Geraldem a Bertoldem i karmił ich swoim nektarem. Gerald wziął jego oszczep do ręki, zaczął delikatnie lizać od dołu, po bokach, na samej górze, chuchnął parę razy jak do magicznej lampy i wziął go nagle w całości do ust. Bertold patrzył na Geralda i Eberta z niedowierzaniem, gdyż oszczep Eberta był niepojętych rozmiarów. Ebert trzymał głowę Geralda tak jak pasterz Jej ojca trzymał swojego psa, aż w końcu wyrwał mu się z rąk, żeby złapać powietrze. Teraz to Bertold mógł ugasić pragnienie, a Gerald im się przyglądał. Albwin, który wcześniej skończył kochać się z Ludwinem stał na uboczu i rozmawiał z trójką heteryków, którzy pragnęli zabić całą ósemkę. Jeden z nich powiedział: „Nauczycielko, przyłapaliśmy tych mężczyzn na sodomii. Mojżesz polecił nam w Prawie, aby takich mężczyzn kamieniować. A jakie jest Twoje zdanie?”. Nauczycielka powiedziała na to: „Ten z was, kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nich kamieniem. Czy to nie Ty fantazjowałeś w wychodku o swoim przyjacielu, którego torby teraz trzymasz w ręku? Zanurzony w myślach, brałeś nasadę swojego oszczepu do rąk, doprowadzając siebie do ekstazy! Potem tą samą rękę podawałeś mu na pożegnanie, nie mówiąc ani słowa o swoich skrytych fantazjach! Ten sam przyjaciel fantazjował o tobie, podróżując z jednego miasta do drugiego. W końcu jeden odważył się obnażyć drugiemu i tak spędziliście razem dwanaście nocy, a o tym wszystkim dowiedział się tylko Ojciec. A Ty obłudniku, czy nie kochałeś się potajemnie ze swoim sługą, kiedy tylko twoja kobieta wyszła do ogrodu nabrać wody z studni? Najpierw wsunąłeś swój oszczep do jego otchłani, a zaraz potem on włożył swój oszczep do twojej. Wasze ciała tonęły w pocie, włosy lepiły się do siebie, niepojęte jęki i słowa wypełniały wychłodzoną suterenę. Kiedy twoja kobieta wróciła z wiadrem wody, tę samą wodę zagotowałeś dla swojego kochanka. W nocy twój oszczep przekłuwał kwiat twojej kobiety, podczas gdy tego samego dnia godził w otchłań twojego sługi. Twoja żona siedzi teraz sama w sieni i oczekuje twojego przyjścia, a ty masz czelność oczerniać równych sobie. Zatem powiadam wam, ten z tych mężczyzn, który kochał się najwięcej zostanie zarządcą tej ziemi. Odtąd wy wszyscy będzie mu posłuszni, inaczej stracicie swoje stanowiska. Ten z nich kto kochał się najmniej, będzie się kochał z każdym z was, abyście przejrzeli na oczy. To co w myślach, ma być też w czynach. Zapamiętajcie to”. Mężczyźni zdjęli więc posłusznie ubrania i podeszli do Albwina. Jeden stał nagi z przodu, drugi między jednym a trzecim, trzeci między drugim a Albwinem. I miłowali się. Nauczycielka zaś przeżegnała się i zawróciła do miasta.

Osowa Sień

Osowa Sień to średniej wielkości wieś leśno-łanowa położona na granicy Dolnego Śląska i Wielkopolski. Do połowy XVII w. była w posiadaniu rodziny Ossowskich herbu Awstacz, po czym została sprzedana przez Andrzeja Ossowskiego rodzinie Żychlińskim herbu Szeliga. W 1739 r. doszło do przełomowego podziału miejscowości na majątek górny, środkowy i dolny.
Majątek Osowa Sień Górna był dziedziczony w okresie późniejszym głównie po linii żeńskiej, między innymi przez żonę Jana Baltazara von Schlichtinga, którego daleki krewny założył pobliską miejscowość Szlichtyngowa. Ostatnią znaczącą dla historii majątku kobietą była żona Eugeniusza Fryderyka Henryka von Seherr-Thoß – Anna Julia Teresa von Brandenstein.
Na jej życzenie Eugeniusz Fryderyk Henryk von Seherr-Thoß dokonał rozbiórki dawnego dworku, aby na przełomie wieków wznieść gmach eklektycznego pałacu. Po jego śmierci małżonka oddała majątek w piętnastoletnią dzierżawę, a następnie przepisała go na swojego wnuka Lotara von Brandenstein, który mieszkał tutaj z rodziną do 24.01.1945 r.
W latach 1939-1941 pałac funkcjonował jako kryjówka grupy ruchu oporu skupionej wokół Karola Fryderyka Goerdelera współdziałającego przy zamachu na Hitlera. Po wojnie został przejęty przez Państwowe Gospodarstwo Rolne. 31.12.1995 r. stał się filią Szkoły Podstawowej w Osowej Sieni. W 2007 r. został wystawiony na sprzedaż. W drodze przetargu zakupiło go polsko-duńskie małżeństwo, które zaadaptowało go na hotel butikowy.
Jedna z czterech córek Lotara von Brandenstein, Jolanta von Brandenstein, mieszkała po ewakuacji rodziny m. in. w pałacu swojego kuzyna Aleksandra von Brandenstein-Zeppelin i dopiero pod koniec lat 60. zaczęła pracować jako pisarka pod pseudonimem Leonie Ossowski. Jej twórczość stanowią m. in. fikcjonalne utwory, zainspirowane historią jej rodziny na polsko-niemieckim pograniczu, jak i powrotami do Polski w latach 70., 80. i 90. XX w.
Zespół pałacowy składa się z rządówki, budynków gospodarczych, stodół, stajni, gorzelni oraz szczątków rodzinnych mauzoleów na nieistniejącym już cmentarzu. Drzwi wejściowe pałacu od strony północnej są zdobione po lewej i po prawej stronie monogramami, a na samej górze herbami rodzin fundatorów. Po stronie południowej pałacu znajduje się zabytkowy park w stylu angielskim. Na jego powierzchni rosną m. in. platany, lipy, dęby, kasztany, klony i magnolie.
Rzut gmachu pałacu składa się z centralnie położonego czworoboku z prostopadłymi przybudówkami po stronie zachodniej i wschodniej. Poszczególne elementy budowli są przykryte dachami o zmiennych wysokościach i kształtach. Nad budowlą wznosi się pięciokondygnacyjna wieża zwieńczona strzelistym hełmem oraz małymi wieżyczkami w narożnikach. Do zachowanych elementów architektonicznych należą dekoracje sztukatorskie i ceramiczna posadzka.
W latach 30. XX w. zredukowano ilość elementów fasady do minimum i pomalowano ją na kremowo. Po 1945 r. pałac był regularnie plądrowany przez szabrowników, uszkodzeniu uległa stolarka podłogowa i okienna, rozebrano również ogród zimowy i dwa tarasy. W 1995 r. przebudowano wszystkie pokoje na małe klasy. Dopiero w wyniku adaptacji na hotel w roku 2007, przywrócono historyczny układ pałacu zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.
Pokoje gościnne nawiązują zarówno nazwą, jak i wystrojem do tytułów utworów Leonie Ossowski: Są to apartamenty Stern ohne Himmel (Gwiazda bez nieba), Weichselkirschen (Wiśnie), Blumen für Magritte (Kwiaty dla Magritte’a), Neben der Zärtlichkeit (Obok delikatności), Wolfsbeeren (Wilcze jagody), Das Zinnparadies (Cynowy raj), Holunderzeit (Pora czarnego bzu), Das Dienerzimmer (Służbówka).

Literatura: Anon, Geschichte des Dorfes Röhrsdorf. [w:] „Das Fraustädter Ländchen“, nr 1. Dortmund 1960. s. 3-4. W. Dworzaczek, Schlichtingowie w Polsce. Szkic genealogiczno-historyczny. Warszawa 1938? s. 168. [http://www.wbc.poznan.pl/publication/53224], A. Pufendorf, von. Die Plancks. Eine Familie zwischen Patriotismus und Widerstand. Berlin 2007. s. 375. J. Saniuk, Pałac Osowa Sień Górna, [w:] B. Bielinis-Kopeć, Zamki, dwory i pałace województwa lubuskiego. Zielona Góra 2008, s. 222-224; Korespondencja z L. Ossowski z 11.11.2017 r oraz z A. Złoczewskim z 7.10.2017 r.