#Literatura

List do mnie (z 2021 r.)

List do mnie (z 2021 r.)

Podobno psy wyją, gdy ich właściciel umrze. Tego dnia, a także w następnych, na osiedlu pojawił się, akustycznie, bo nie wizualnie – nie mogłem stwierdzić nawet, z którego jest bloku – pies który wył dokładnie tak, jak to znamy z filmów. Nie mogłem się skoncentrować, wykonanie najprostszej czynności było po prostu nie możliwe. Tego dnia odłożyłem naczynia i pomyślałem, że poczekam, aż skończy – tak aż skończy wyć, ponieważ to było nie do zniesienia. Moje osiedle. Za dnia i w nocy to dwa zupełnie różne miejsca. W nocy panuje bezwzględna cisza i spokój, urocze wąskie chodniki zdobią niecodzienne krzewy i niskie lampki ogrodowe. Tak właśnie poznałem je, kiedy wyruszałem na wieczorne spacery z oddalonego nieopodal osiedla. Tymczasem w momencie, kiedy nadarzyła się możliwość, żeby w nim zamieszkać, poznałem jego drugie oblicze. Łukaszu, pewnie jeszcze nie przyszło ci na myśl, że w końcu zamieszkasz w jednym z apartamentów na takim osiedlu, ponieważ w chwili obecnej musisz się zadowolić rozpadającą się kamienicą, mieszkać razem z emerytami i małymi rodzinami, których dzieci skończyły już pełnoletność, ale wiedz że każde nasze miejsce zamieszkania może być tymczasowe, tylko jeśli tego zechcemy. Nie będziesz wiedział, że to osiedle jest tak naprawdę całkiem inne. Nie pomyślisz, żeby udać się tam za dnia – chociaż i tak krótkotrwała wizyta może nie pokazać całości jego charakteru. Nie dowiesz się, zanim tu nie zamieszkasz, że to fabryka dzieci. Młode pary lub małżeństwa wynajmują lub kupują tu mieszkania, żeby potem wychodzić na osiedlowy spacer, żeby idąc do hipermarketu za rogiem, móc robić bardzo ważną rzecz – trzymać się za ręce. I robić to bez przerwy, wchodząc, wychodząc, przechadzając się galerią ze sklepami. I ten nieodłączny głos – szurania kółek po chodnikach. Od kiedy wyostrzył ci się słuch, możesz być pewien, że nie wytrzymasz tego, dlatego będziesz robił wszystko, żeby móc poruszać się po osiedlu w pojedynkę, bez tego hałaśliwego otoczenia. W tej chwili zaczynam porównywać życie na starym osiedlu z życiem na nowym, i to dosłownie, ale wątpię, czy to ma jakikolwiek sens. Bo szukam w zasadzie tylko wad – tak jak to na mnie przystało. Podczas gdy na starym osiedlu mogłeś zawsze liczyć na odwzajemnione Dzień dobry, tutaj nie jest to wcale takie oczywiste. A co za tym idzie, samo poznawanie swoich sąsiadów z góry skazane na niepowodzenie. Tutaj wydają się mieszkać rodziny bez problemów i to nawet tych całkiem poważnych problemów, podczas gdy tam wiedziałeś, że coś nie funkcjonuje tak, jak powinno. Zresztą wiadomo o tym w całym mieście. Dobrze pamiętam Sylwka, tego chłopaka mieszkającego na tym samym piętrze co ja – zazwyczaj nie wiedziałem, o czym do mnie mówi – ale gdy się spotykaliśmy przypadkiem na klatce, to często zamienialiśmy parę słów. Potem ojciec wychowujący samotnie lub niesamotnie syna, który odgrywał różne bajkowe sceny zamknięty w swoim pokoju, lub po prostu grał w gry – i te wrzaski ojca, kiedy ten nie chciał wziąć się za naukę. Akurat to słyszałem niemal codziennie. Ostatniej rodziny nie znałem za dobrze, pewnie chciała zachować prywatność, ale wiem że przy mojej wyprowadzce była szczerze mną zainteresowana i chciała mi pomóc. Tak więc dźwięki, rozmowy, obecność. Tutaj tego nie będzie Łukaszu, znasz takie miejsca i to miejsce jest jednym z nich. Będą tylko te szczekania psów, szuranie kółek od dziecięcych wózków, spacerujące parki albo właśnie – wycie psa.
Po prawie roku od końca świata, czyli tym co się zaczęło na świecie w marcu zeszłego roku, ktoś na grupie Facebooka wpadł na całkiem nowy pomysł, żeby umożliwić nowym osobom, takim jak ja integrację z mieszkańcami osiedla. Stworzył więc całkiem nową grupę, do której dołączało codziennie coraz więcej osób. Nie ukrywam, byłem sceptyczny, ponieważ nie lubię tej platformy, nie rozumiem jej funkcjonowania, nie rozumiem czemu tak wiele ludzi zachwyca się Messengerem. Ale wysłałem prośbę o dołączenie i prośba ta została przyjęta. Długo nie działo się nic, ale pewnej niedzieli, dokładnie pamiętam, że był wtedy piękny zachód słońca, administrator strony dodał zdjęcie ludzi stojących i rozmawiających ze sobą na wałach odrzańskich. Możesz mi wierzyć lub nie, ale na początku tego roku napiszesz do wróżki, żeby przepowiedziała ci przyszłość na cały nadchodzący rok. I to ona napisze tobie, że w tym miesiącu dostaniesz zaproszenie na wydarzenie, na którym będziesz czuł się dobrze. Pomyślisz, że jeśli tak napisała, to nie może wydarzyć się inaczej – dlatego szybko pójdziesz do łazienki, odświeżysz się, ubierzesz czyste ubrania i pójdziesz tam – choćby w maseczce. Na miejscu faktycznie będą osoby ze zdjęcia, jednak nie wszystkie będą wiedzieć, że info o spotkaniu poszło do internetu – mimo to, mimo to wszyscy powitają cię i będą chcieli z tobą rozmawiać. I nieważne, że często znowu będą to parki, czy małżeństwa, nie mieszkający nawet na tym samym osiedlu, ale zapamiętasz coś, co będzie naprawdę niesamowite. Jeden z chłopaków zaśpiewa razem z innymi Stachurskiego do muzyki z dżejbiela, a zaraz potem ktoś wystrzeli na horyzoncie sztuczne ognie. Dokładnie tak jak rok temu, kiedy pojawiłeś się tu sam, tym razem bez zaproszenia, na wałach odrzańskich w Sylwestra. Maryjo, Matko Boża, spraw żeby to był znak, że jeszcze nie wszystko stracone. Kocham cię.

Wrocław, 17.05.2021

Open Graph / Twitter Card Photo by Mike Enerio on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.