Pułapka na negatywizm
26 kwietnia. Data w miesiącu, którego nie lubię. Przyroda budzi się do życia, ale najczęściej nic nie budzi się we mnie. Jednak tym razem było inaczej. Zaczęło się od zagadania do Michała na basenie, którego nigdy już potem nie zobaczyłem. Wcześniej podpadłbym pewnie w rezygnację, lecz w następnych tygodniach mój entuzjazm, żeby brnąć do przodu i nie myśleć o przeszłości wzrastał. Astrologia miała na to odpowiedź: Uran wkroczył do znaku Bliźniąt i zostanie tam przez następne 7 lat. Długo szukałem pomysłów na nowy wpis na blogu, aż trafiłem na legendę miejską, szokującą i zabawną jednocześnie – że w jednym z najstarszych centrów handlowych we Wrocławiu-Poświętne na początku lat 90 znajdowała się pułapka dla potencjalnych złodziei. Zadzwoniłem do centrum obsługi klienta i tam miła pani powiedziała mi, że faktycznie słyszała od starszych ludzi o tej miejskiej legendzie. Pośmialiśmy się trochę, przyznałem że od tego czasu centrum bardzo zmieniło się na plus i potem po prostu zakończyłem rozmowę. A więc w taki sposób można sobie poradzić ze złodziejami – nie bramki, nie kamery, nie czytniki przy wyjściach z kas samoobsługowych. Ale jak można poradzić sobie z negatywnymi myślami? One kradną dużo więcej – energię, dzięki której możemy w ogóle funkcjonować. Czy ta zmiana na niebie stała się taką czarną dziurą, która po prostu wessała negatywne myśli długotrwale, a nie raz na jakiś czas? Od tego momentu wziąłem się za tak wiele rzeczy, które zawsze odkładałem na później. Jestem pewien, że też masz takie, tylko dawno o nich zapomniałeś. Po raz pierwszy od ponad 30 lat pozbyłem się szkolnych podręczników, które składowałem nie wiedząc po co. W końcu zrozumiałem, że ich funkcja dawno się skończyła – kartkówki, sprawdziany, matura to wszystko było dawno zamknięte, a ja myślałem że przydadzą się – ale chyba do kolejnego snu, kiedy znowu jestem w szkolnej ławce. Zmieniłem baterie w swoich urządzeniach, których nie wymieniałem od czasów pandemii. Zrobiłem porządek w danych kontaktowych z urzędami. Zamówiłem grafikę promującą mój pitch do konceptu na miniserial. Wszystko, że zostawić w końcu otwartą przestrzeń i możliwość zarabiania większej ilości pieniędzy. Nie wiem co będzie dalej. Może warto po prostu iść z rytmem życia i nie próbować sprawdzać, co będzie na kolejnej stronie, jeżeli nie przeczytało się jeszcze jednej do końca. Rozmowa z tą panią była jedyna w swoim rodzaju. Nie wiadomo, czy to była prawda czy nie – ale ta legenda wniosła coś ciekawego i świeżego – czego potrzebowałem trochę zasiadując się we Wrocławiu, który sam w sobie wcale nie jest spełnieniem moich marzeń. Ostatnie ciepłe dni, wizyta na brochowskim basenie dały mi trochę namiastki Limassolu – gdzie chciałbym spróbować kiedyś mieszkać. Myślę, że ty też masz to, co „cię trzyma”. Pilnuj tego.
Featured Photo: Opuszczony dom przy ul. Poświęckiej 1






