#Publicystyka,#Sztuki Audiowizualne

Moje jam session

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz kręciłem filmiki na Tiktoka w swoim mieszkaniu. Mam na myśli te, na których śpiewałem do prawdziwego mikrofonu. Musiało być tak, że poczułem się na tyle gotowy, żeby przenieść swoją pewność siebie do świata zewnętrznego. Coś powiedziało mi, żeby przejść się do Starego Klasztoru, to znana restauracja we Wrocławiu ze sceną muzyczną. Panie kelnerki powiedziały mi że jesienią i zimą muzycy spotykają się w trakcie nieformalnych spotkań muzycznych w Alive. Całe szczęście, że od dawna pracowałem dla firmy, która uwzględniała dni wolne w tygodniu. Dzięki temu mogłem pójść na moje pierwsze jam session we wtorek a wrócić do domu późną nocą. Jam session to bezpłatne występy z udziałem prawdziwej publiczności, na których muzycy (gitarzyści, basiści, perkusiści) proponują materiał muzyczny, który powstaje dosłownie na bieżąco – piętnowane jest granie coverów, ponieważ oznacza ono że zabrakło tej iskry i chce się ją zapełnić sprawdzonym materiałem. Jako że byłem wokalistą, postanowiłem że zacznę od poziomu średniozaawansowanego, to znaczy miałem na teleprompterze teksty swoich piosenek, jednak warstwa muzyczna była zupełnie inna – której nie znałem nigdy przed wejściem na scenę. Czasami wystarczyło kilka minut, żebym szybko znalazł odpowiedni tekst do danej muzyki. Pamiętam spotkanie w Alive w Mikołajki. Publiczność była zachwycona naszym występem. Na samym początku rzuciłem w kierunku publiczności czapeczkę Mikołaja obszytą zielonym futerkiem, co chyba też było nie bez znaczenia. Z czasem zauważyłem jednak, że muzycy lubią eksperymentować, że linie melodyczne nie zawsze mają idealną harmonię, więc postanowiłem za namową jednego członka zespołu pójść w improwizację również w warstwie tekstowej i powiem że z czasem zaczęło mi to wychodzić bardzo dobrze. Inspiracją było wszystko – motyw przewodni wydarzenia, to co wydarzyło się danego dnia w moim życiu, długo by wymieniać. Poprzez kontakt z jednym basistą z Niemiec dostałem dostęp do grupy na Whatsappie, na której muzycy informowali o aktualnych jam session we Wrocławiu. W ten sposób poznawałem inne lokale, a w końcu nawet dwa w moim rodzinnym mieście Legnica. Przy tej okazji warto wspomnieć o moich kontaktach z innymi. O ile praktycznie nigdy nie udało mi się nawiązać głębszej znajomości z muzykami, zwykle byli to mężczyźni, to wspominam dwie rozmowy z moimi „fankami” po moich występach. Jedna bardzo chciała mieć ze mną zdjęcie, natomiast druga z zachwytem słuchała mojej niewydanej jeszcze piosenki „Rozumiem cię”, którą wyprodukował Piotrek Lewandowski i Konrad Malicki. Niedawno administrator grupy, ów basista z Niemiec, opuścił Polskę. Zaprosił nas na pożegnalne spotkanie i wiedziałem, że muszę na nim być. Pierwszy raz śpiewałem wtedy po niemiecku. Wiem, że musiało mu się to spodobać. Ruszył dalej. Tak sam powiedział. I ja zrobiłem chyba to samo, bo nie czuję już potrzeby chodzenia na jam session. Wysłałem swoje demo wytwórni i liczę na reakcję. Mam już wizję występu czy teledysku. I mam nadzieję, że wkrótce podzielę się z wami efektami.

Featured Photo: Ołbińskie Jam Session w Żółtym Parasolu (detal)

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, akceptujesz politykę prywatności i zasady użytkowania.