#Literatura

Szczenowi (z Fabryki martwych dusz)

Fabryka martwych dusz

Szczenowi

Piotr – student anglistyki. Buduję samolot kosmiczny.
Polecę nim w podróż poślubną.
Mikołaj – student mechatroniki. Zarąbałem
siekierą osiemnaście razy ojca i piętnaście razy matkę.
Anna – studentka architektury krajobrazu.
Studiowałam trzy tygodnie. Poszłam wywoływać duchy.
Katarzyna – studentka ekonomii. Interesuję się
sztuką. Teraz użeram się ze statystyką.
Bezimienna – studentka pedagogiki. Siedzę przy
kompie i mam wszystko w dupie.

Gdy naboru jest potrzeba,
prorektora
mózg przegrzewa.
„Dalej,
moi przyszli żacy!
U mnie wszystko
będzie cacy.
Franek czwórka,
Janek –
piątka?
Ale zdolne z was dzieciątka”
Ładnie,
składnie,
szybko,
miło…
Że indeksów nie starczyło!!!
Z satysfakcji aż się świecą
oczy
pana
prorektora.
Numer
do komisji
wykręca,
sekretarza
zrobić w bambusa.
„Inne
uczelnie –
do lamusa”
Pracownicy
skaczą
ze szczęścia.
To się nazywa profesjonalizm.
Piotr Wajs –
wielki budowniczy.
Z języka nie zna
one,
two,
three,
(zmysł z niego
robotniczy)
a od Shakespeare’a już go mdli.
Mikołaj –
„dusza
mordercy”.
Co też biedaka spotkało?
Żeby
tego
było
mało,
scalonych układów testy.
Anna Cyrok
do magii lgnie,
od egzorcyzmów
goreje.
A co przyszło
studiować jej?
Parki,
skwery
i aleje.
Katarzynie
nie po drodze
siedzieć dniami
przy okienku.
Ogląda toteż
po ciemku
słynne
Cézanne’a
owoce.
Ogrom
sztuczek
pod namiotem
przedstawiają
nam z polotem.
Z wielkiej troski
o szympansy
nie chcą tracić
dobrej passy.
Nie powiecie
do szympansa:
„Zawodowo
graj w pasjansa”.
Co postrachem
jest szympansów,
dla was
źródłem jest
finansów.
I studenci,
jak szympansy,
nie dają sobie
drugiej szansy.
Gdy opłatę
odfajkują,
nic już więcej
nie planują.
Jakie muszą znieść katusze
dolnośląskie
„martwe dusze”?
Kablówka odłączona
i problem
z Facebookiem.
Dziewczyna
zrozpaczona
leży w łóżku mrukiem.
Z policzków
spływa
strużeczka łez,
a pierś rozsadza
żałosny śpiew:
„Że-e-gnaj,
aktywna nauko,
że-e-gnaj,
kochana uczelnio!”

Featured Photo by Maxim Hopman on Unsplash

Czytaj online (wersja graficzna)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.