#Literatura

Mój peeling

Mój peeling

Spróbowałam go po raz pierwszy, gdy zaczęłam mieć problemy ze skórą. Moja cera pogorszyła się z początkiem lata. Straciła dawny, zdrowy blask, a zamiast tego była pokryta okropnym tłustym filmem. Zapytałam koleżanki, co byłoby wskazane w takim przypadku. Odpowiedziała jedno: Po prostu zrób to. Wypróbuj go. Znalazłam go na aplikacji w telefonie. Był zdumiewająco wysoko oceniany przez Użytkowniczki. Chwaliły go przede wszystkim za to, że można było na nim polegać dosłownie w każdej sytuacji. Jedne sięgały po niego ranem, kiedy czuły że po prostu tego potrzebują, a inne wręcz przeciwnie – nocą. Jeszcze inne zabierały go zawsze ze sobą – obojętnie, czy robiły właśnie zakupy w swojej ulubionej galerii handlowej, czy odwiedzały swoją mamę. I co najważniejsze: Jego charakter był naprawdę, ale to naprawdę wyjątkowy. Miał aż trzy różne preferencje. Mogłam się z nim spotykać codziennie, przy czym spotkania te trwały wtedy dużo krócej; dwa razy w tygodniu – i właśnie wtedy spotkania te trwały zdecydowanie dłużej, lub – z czego korzystało najmniej Użytkowniczek – przebywały z Nim sam na sam nawet godzinami, nie zamieniając wtedy ani słowa. Liczyła się po prostu ta niewypowiedziana obecność. Czuły się po niej naprawdę dużo, dużo lepiej i zapominały z czasem o swoich Byłych. Liczył się tylko ten unikatowy mandarynkowy zapach, którego nie znały po prostu nigdy przedtem. To prawda, niezależnie od tego jak często z Nim bywałam, działał po prostu zbawiennie na różne części mojego ciała. Użytkowniczki, jak i sami jego rodzice, mówili co prawda o twarzy, szyi i dekolcie, lecz szybko zorientowałam się, że tak samo wyjątkowo dba o moje nogi czy plecy. Akceptował mnie bezwarunkowo. Czasami myślałam, że jestem Jego Jedyną. Że nie miał i nie będzie miał przede mną lub po mnie żadnej innej. Zastanawiałam się, czy nie wzgardza męskimi twarzami, szyjami, nogami czy plecami, bo był zdumiewająco delikatny w obejściu ze mną, leczy szybko wyrzuciłam tę myśl z mojej głowy. Byliśmy więc od tej pory nierozłączni. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy pogubiłam się w zaleceniach Jego rodziców. Pomyliłam spotkania dwa razy w tygodniu o wydłużonym czasie ze spotkaniami codziennie o czasie znacznie krótszym. Jeszcze innym razem ze spotkaniami tylko raz w tygodniu na bardzo długi czas. Moja skóra nie zaakceptowała tego. Gdy się z Nim rozstawałam, była po prostu niezdrowo, rzodkiewkowo czerwona. Nie miałam pojęcia, co mam robić. Szukałam pomocy u innych, lecz czułam się tylko bardziej osłabiona i zrezygnowana. Użytkowniczki, które przeżyły dokładnie to samo co ja, nie mogły mi za wiele pomóc. Zostały po prostu same i przez długi czas żyły w abstynencji. Mój wątek na forum został w końcu zamknięty, bo w rozpaczy zaczęłam spamować całą stronę. Wiedziałam, że jedyne co mogę zrobić to wystawić mu ocenę i nie wracać do Niego nigdy więcej. Napisałam następującą recenzję: „Spotkaliśmy się po raz pierwszy, kiedy moja skóra była zmęczona gorącym latem. Wcześniej cieszyłam się zdrową, naturalnie wyglądającą skórą, lecz w krótkim czasie stała się ona błyszcząca i pokryta oleistym filmem. Chłopacy przestali się za mną oglądać, a dziewczyny obracały się i wytykały palcem. Wiedziałam, że najwyższy czas z tym skończyć. Przeczytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat i nie zastanawiałam się ani chwili dłużej. Od razu przyjął mnie w swoje objęcia, ponieważ doskonale wiedział, że ten mizerny stan nie może trwać wiecznie. Zachwycił mnie swoją wyjątkową konsystencją, zniewalającym mandarynkowym zapachem i bezkonkurencyjną wydajnością. Przyznaję – w końcu z nadmiaru obowiązków czy po prostu ze zwykłej bezmyślności – straciłam rachubę w spotkaniach z Nim. Moja skóra nie była teraz ani matowa, ani błyszcząca i ziemista, lecz po prostu wściekle czerwona. Byłam okropnie na Niego zła. Byliśmy ze sobą naprawdę szczęśliwi. Nie brakowało nam po prostu nic więcej, lecz dla Niego było to zwyczajnie za dużo. Chciał mnie od siebie odstraszyć, chwytając po ostatnią z możliwych form samoobrony – agresji. Leży teraz na dnie moich wspomnień, a moja cera powoli wraca do normy. Nie wiem, co mam robić dalej. Jestem zupełnie przybita. Drogie Użytkowniczki, wiem tylko jedno – po dwóch miesiącach spotkań już do Niego nie wrócę, a mówiąc prościej: „Ilość spędzonego, przepraszam, zmarnowanego czasu: dwa miesiące i ani jednego więcej”.

Twitter Card Photo by Kamila Maciejewska on Unsplash

Dodaj komentarz

Napisz swój komentarz poniżej lub dołącz do rozmowy na Twitterze (@pakulaonline).